listopada 12, 2025

Winter inspirations 2025

Winter inspirations 2025

Mój Pinterest to aktualnie mix pomysłów na posiłki, wnętrza, inspiracji modowych, wzorów tatuaży oraz tematów weselnych. Chociaż od moich zaręczyn minęło dobre 2.5 roku, to nadal nie wzięliśmy się za organizację ślubu. Wciąż odkładamy to w czasie - jak nie z powodu studiów, to z powodu przeprowadzki czy pracy. Życie szybko nas weryfikuje na wielu płaszczyznach i niestety musimy zrezygnować z upragnionych celów na rzecz priorytetów. Nie zawsze wszystko możemy dostać ot tak, w jednym czasie. Ale możemy chociaż popatrzeć na ładne i estetyczne obrazki, dlatego dzisiaj wracam z zimowymi inspiracjami. Koniec końców zima tuż tuż, a w sklepach królują już świąteczne dekoracje.







Źródło: Pinterest

Do następnego!

marca 16, 2025

Wzloty i upadki

Wzloty i upadki

Są wzloty i upadki i tak właśnie podsumowałabym ostatni czas w swoim życiu. Pełen szczęśliwych chwil, pracy 24/7, odrobiny szaleństwa, ale też niestety tego, co jest dla nas bolesne. Po tym ciężkim okresie w końcu znalazłam siłę oraz chęci do pisania. Przeglądam stare zdjęcia, czytam stare wpisy, towarzyszy mi nostalgia i nie potrafię zrezygnować z tego, co zbudowałam i co jest dla mnie ważne. Choć we współczesnych czasach pisanie idzie w zapomnienie, robię to chociażby dla siebie, z zamiłowania oraz pasji. 

Przez ostatnie dwa lata byłam zawodową copywriterką, lecz wraz z końcem lutego przygoda ta zdążyła się zakończyć. Nie mówiłam o tym oficjalnie, ale nadal pamiętam, jaka radość mnie przepełniała, gdy pisałam tutaj o nowej pracy. Robiłam to, co mnie interesuje i co realizowałam z czystej przyjemności. Lecz z drugiej strony nie ukrywam, że zdążyłam się wypalić, zwłaszcza na mecie moich studiów inżynierskich. Tylko ci, którzy łączą naukę i pracę, wiedzą, co mam na myśli. Ale w tym momencie mogę już dumnie powiedzieć, że jestem inżynierem. Dałam radę, a co najlepsze, na półtora miesiąca przed obroną pracy inżynierskiej zatrudniłam się na pełen etat w jeszcze innej firmie. Szaleństwo, co nie? Dwie prace i pisanie inżynierki? To był trudny czas pokierowany nie tylko tym, czego pragnęłam, ale też do czego zmusiło mnie życie. Niczego jednak nie żałuję. Zawsze uznawałam się za dobrze zorganizowaną osobę, a te ostatnie miesiące doskonale to potwierdziły. Dzisiaj czuję się wolna. Wracając po 8 godzinach pracy, wiem, że już nic na mnie nie czeka, nic nie muszę. Nie zrozumcie mnie jednak źle - wszystkie moje decyzje były świadome, a podejmując je, byłam pewna, iż w końcu zaznam spokoju. W tym momencie dziwię się natomiast wszystkim, którzy narzekają na stałą pracę na etacie. Ja po tak burzliwym okresie jestem za nią wdzięczna. Tryb 8-16 w pełni mi odpowiada i dawno nie czułam się tak, można powiedzieć, "beztrosko". Dodatkowo śmieję się, że w te wolne popołudnia nie wiem, co ze sobą zrobić. Zapomniałam, czym jest nuda.

Oczywiście nie zrezygnowałam z dalszego etapu nauki - w październiku wybieram się na magisterkę, aby dopiąć moje wyższe wykształcenie. Czy to mi coś da? Nie wiem. Zgodzę się, że do sukcesu nie są potrzebne żadne studia czy papierki. Jednak w wieku 23 lat nadal nie mam pojęcia, jaki zawód tak naprawdę mnie interesuje. Idę przed siebie i stawiam na to, co aktualnie wydaje mi się słuszne, nawet jeżeli ma się okazać błędem. Nie bójmy się popełniać błędów! I przede wszystkim nie porównujmy się do innych. 

Obrona mojej pracy dyplomowej musiała być uczczona. Z tej wyjątkowej okazji mój narzeczony zabrał mnie w magiczne miejsce - zarezerwował nam nocleg w Sky Tower we Wrocławiu. Nie ma co ukrywać, że taka przyjemność swoje kosztuje, ale z własnego doświadczenia mówię, iż jest tego warta, chociażby na jedną noc! Apartament z nieziemskim widokiem i własnym jacuzzi zrobił na mnie wrażenie "wow". Choć to była tylko jedna doba hotelowa, pozwoliła mi odetchnąć, wypocząć i dobrze się zrelaksować. Do pełni szczęścia nie mogło też oczywiście zabraknąć dobrego jedzenia. Gdybym miała wybrać swoją ulubioną knajpę, bez wahania powiedziałabym "Woosabi" (szkoda, że nie ma jej w Poznaniu).


Dzielę się tutaj tą radością, ale są niestety także takie kwestie, które uwalniają łzy. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam prawdziwej straty. Z jednej strony byłam na nią przygotowana, wszyscy jej się spodziewaliśmy, lecz z drugiej w końcu trzeba było się z nią rzeczywiście zmierzyć. W takich momentach człowiek uświadamia sobie, jak wielu rzeczy nie doceniał lub co mógł zrobić lepiej, w inny sposób. Ostatni miesiąc stał pod znakiem zapytania, był okresem walki, jak widać bezskutecznej. Pozostaje tylko wierzyć, że taki był Boski plan, w którym każdy w końcu odnajdzie spokój. Może trudno tę sytuację określić "upadkiem", jednak z pewnością jest dużym wyzwaniem dla zdrowia emocjonalnego. Niestety na pewne rzeczy nie mamy wpływu, lecz one owszem - odziałują na nas w diametralny sposób.

Do następnego!

Copyright © Zofia Adam , Blogger